Dzio-Dzio
  O lekarzach
 
O lekarzach
 
Psychoanalityk wraca nocą przez most. Nagle widzi człowieka stojącego na poręczy i szykującego się do skoczenia w nurt rzeki celem popełnienia samobójstwa. Krzyczy więc: 
- Stop! Niech Pan tego nie robi - porozmawiajmy! 
Mężczyźni siadają więc na przęśle mostu i długo rozmawiają. 
Po godzinie obaj wstają z miejsca, wchodzą na poręcz i rzucają się w dół... 
 
- Jaka jest podstawowa i jedyna zasada przy leczeniu schizofrenika? 
- Nie wkurwiać... 
 
- Jaka jest różnica między psychologiem a psychoanalitykiem? 
- Taka sama jak między astronomem a astrologiem. 
 
Pewien człowiek cierpiał strasznie każdej nocy - śniło mu się, że goni go straszliwy smok. Z kwitkiem odsyłali go najlepsi psychoanalitycy, aż wreszcie trafił na takiego który obiecał podjąć się tego ale: 
- Pana choroba jest straszna. Mogę się podjąć jej wyleczenia ale potrwa to rok, będzie kosztowało 2 tys $ i nie mogę dać panu 100% gwarancji wyleczenia... 
Chory odpowiedział: 
- 2 tys $ ! Wracam do domu - spróbuję się z tym smokiem zaprzyjaźnić... 
 
Pewien znany dziennikarz dostał niebywałą szansę - zrobienia wywiadu z Matką Boską. Przeżył szok już przy pierwszym pytaniu... 
Dziennikarz: „Na pewno jest Pani bardzo dumna z syna...” 
Maryja: „No... tak naprawdę, to... razem z jego ojcem zawsze mieliśmy nadzieję że zostanie lekarzem...” 
 
- Co potrafi zrobić mechanik z uprawnieniami ginekologa? 
-  
- Naprawić silnik przez rurę wydechową... 
 
- Co zrobić jak się zobaczy epileptyka w wannie? 
- Wrzucić pranie i proszęk. 
 
Psychiatra zadaje pacjentowi pytania: 
- Ile nóg ma pies? 
- Cztery. 
- A ile ma uszu? 
- Dwoje! 
- A oczu? 
- Przepraszam, panie doktorze, czy pan nigdy nie widział psa? 
 
W szpitalu dla psychicznie chorych lekarz robiący obchód spostrzega jednego z pacjentów z wędką zanurzoną w balii. 
- No i co - pyta - dużo pan już rybek złowił? 
- Zwariował pan, panie doktorze, w balii? 
 
Zaraz po narodzinach lekarz wychodzi z zawiniętym bobasem na rękach do szczęśliwego ojca. Już ma mu przekazać bobaska, gdy nagle spuszcza niemowlaka na podłogę. Podnosząc zawadził jego główką o parapet, a następnie huknął nóżką o drzwi. Ojciec w szoku. A na to lekarz: 
- Żaaartowaaałem, dziecko zmarło przy porodzie! 
 
- Panie doktorze, zupełnie nie trawię. 
- Jak to? 
- No tak, zjem chleb, sram chlebem, zjem jajecznicę, sram jajecznicą... 
- A czym byś pan chciał srać? 
- No, jak wszyscy, gównem. 
- To jedz pan gówno! Następny proszę! 
 
Stary doświadczony lekarz pyta się swojego młodego, dopiero rozpoczynającego karierę kolegi, jak mu idzie praktyka. 
- Jakoś nieszczególnie. Wczoraj odbierałem pierwszy poród. Matka i dziecko umarli, a w dodatku z ręki wyśliznęły mi się szczypce, uderzyły w głowę i zabiły ojca... 
- To rzeczywiście nieszczególny przypadek. Proszę to jest adres, proszę iść odebrać tam poród i wieczorem poinformować mnie o wyniku. 
Wieczorem młody medyk dzwoni do profesora: 
- No i jak panu poszło? - pyta się profesor. 
- Zdecydowanie lepiej. Ojciec żyje. 
 
Przed operacją..... 
- Panie ordynatorze, czy będzie mnie pan osobiście operował??? 
- Tak, lubię przynajmniej raz na rok sprawdzić, czy jeszcze coś pamiętam.... 
 
Profesor do początkującego lekarza: 
- Przecież pana pierwszy pacjent wyzdrowiał, nie rozumiem więc, dlaczego jest pan zdenerwowany? 
- Bo nie mam pojęcia, panie profesorze, co mu pomogło.... 
 
Po zbadaniu i wypytaniu pacjenta lekarz oświadcza: 
- Mój panie, skoro zjadł pan dwa talerze zupy pomidorowej, pół gęsi z kartoflami i kapustą, talerz grzybów duszonych, dwa sznycle, trzy filiżanki czarnej kawy z pięcioma kawałkami tortu, to nic dziwnego, że pan później nie miał apetytu. 
- Kiedy ja, panie doktorze, i przed jedzeniem też nie miałem apetytu... 
 
- Panie doktorze! Czy taka operacja jest niebezpieczna? 
- O tak! Na pięć udaje się tylko jedna. 
- Ojej! 
- Niech się pan nie boi. Czterej pańscy poprzednicy są już w grobie. 
 
Lekarz do lekarza: 
- Mam dziwny przypadek. Pacjent powinien już dawno zejść a on zdrowieje. 
Kolega: 
- Tak... czasem medycyna jest bezsilna. 
 
- Mam świetnego pacjenta, cierpi na rozdwojenie jaźni... 
- I cóż w tym świetnego? Banalny przypadek! 
- „Obydwaj” mi płacą! 
 
Anestezjolog mówi do pacjenta przed operacją: 
- Dziś usypiamy za darmo... ale budzimy za pieniądze. 
 
Facet skarży się lekarzowi: 
- Panie doktorze, jak tylko zaczynam pracę, to zaraz zasypiam. 
- A gdzie pan pracuje? 
- W punkcie skupu. 
- A co pan tam robi? 
- Liczę barany. 
 
Pacjent wchodzi do skórnego, zdejmuje spodnie i pokazuje przyrodzenie w fatalnym stanie. 
Lekarz: 
- Niestety to syfilis i nic nie da się tu zrobić. Trzeba amputować. Ale mamy bardzo nowoczesne protezy. 
Pacjent wybiera najtańszą - drewnianą. 
Po przeszczepie wizyta kontrolna. Lekarz ogląda protezę i mówi: 
- Oj nie ma pan szczęścia, jak nie syfilis to korniki... 
 
Pyta się facet swojego kolegi o dobrego stomatologa. Tamten mu odpowiada: 
- Znam świetnego, ale on jest Anglikiem. 
- Spoko, spoko, poradzę sobie. 
Przychodzi więc na wizytę, siada na fotelu i pokazując lekarzowi szczękę mówi: 
- Tu! 
Dentysta wyrwał mu dwa zęby. Na drugi dzień znów spotykają się obaj faceci i pierwszy mówi: 
- Kurcze, jakiś głupi ten dentysta. Ja mu pokazuję bolący ząb, mówię tu, a on wyrywa mi dwa... 
- Ale ty głupi jesteś... „Two” po angielsku znaczy dwa... 
- Aaa, było tak od razu, następnym razem coś wymyślę. 
Przychodzi więc na wizytę, siada na fotelu, wskazuje ząb i mówi: 
- Ten! 
 
- Czy był dzisiaj stolec? - pyta lekarz pacjentki w czasie obchodu. 
- A kręcił się tu jakiś facet, ale się nie przedstawił. 
 
Przychodzi facet do lekarza. Lekarz mówi: 
- Przykro mi to mówić, ale pozostało panu 3 miesiące życia... 
- Boże drogi!!... wie pan, bez urazy ale chcę zasięgnąć jeszcze jednej opinii... 
- Chce pan jeszcze jednej opinii? Dobra, jest pan też brzydki... 
 
Siedzi facet u dentysty. Tamten coś dłubie, wierci i nagle pyta: 
- I co, przerwa na papierosa? 
- Eeheeee
No i wybił mu jedynkę. 
 
Przychodzi (G)ostek do (D)entysty, ale się boi. Dentysta go posadził na foteliku, ustawił, ale za cholerę nie może gościowi otworzyć gęby. 
D: Pan jest zestresowany - niech pan idzie na przeciwko do baru i golnie sobie setkę na odwagę. 
Po 5 minutach gościu wraca do gabinetu, siada na fotelu i mówi ze zdecydowaniem: 
G: Noooo! Rusz mnie teraz, ty pieronie! 
 
- Będzie pan żył 80 lat - mówi lekarz do pacjenta. 
- Ależ panie doktorze - ja mam 80 lat! 
- A nie mówiłem? 
 
- Panie doktorze, mam już osiemdziesiąt lat i wciąż uganiam się za spódniczkami! 
- No to gratuluję panu! 
- Ale ja nie pamiętam po co ja to robię... 
 
Przychodzi facet do urologa i mówi: 
- Panie doktorze, spuchło mi jądro. 
- Proszę pokazać. 
- Ale niech pan doktor mi obieca że nie będzie się śmiał. 
- Ależ etyka lekarska mi nie pozwala, oczywiście że nie będę. 
Pacjent wyjmuje jedno jądro, wielkości dużego jabłka, a doktor ryczy ze śmiechu. Pacjent: 
- A widzi pan, za to nie pokażę panu tego spuchniętego. 
 
Facet przyszedł do szpitala: 
- Proszę mnie wykastrować. 
- Jest pan zupełnie pewien??? 
- Tak. 
Po operacji budzi się i widzi zgromadzonych wokół lekarzy. Pyta się ich: 
- I jak, operacja się udała? 
- Udała się. Ale czemu pan tak postąpił??? 
- Niedawno ożeniłem się z ortodoksyjną Żydówką i wiecie... 
- To może chciał się pan obrzezać??? 
- A co ja powiedziałem?! 
 
Lekarz przegląda rentgenowskie zdjęcie i ogromnie się dziwi. 
- Panie, masz pan zegarek w żołądku. To nie sprawia panu żadnych problemów?
- Jasne, że tak. Zwłaszcza przy nakręcaniu... 
 
Przychodzi facet do seksuologa i mówi: 
- Panie doktorze, nie wiem co się dzieje. Gdy się tak kocham ze swoją żoną, to widzę przed oczami takie czerwone światełko. Co to jest? 
- Panie, jedziesz już pan na rezerwie! 
 
Przychodzi facet do lekarza, a lekarz, jak to lekarz bada go przez godzinę, po czym rzuca jakiś fachowy termin. Gościu niepewnie pyta: 
- Panie doktorze to przejdzie? 
- Tak, na żonę i dzieci. 
 
Faceta bolał łokieć. Poszedł do lekarza ale lekarz kazał mu tylko przynieść mocz do analizy. Gość się wnerwił i do butelki wlał mocz żony, córki, swój i dodał jeszcze oleju silnikowego. Zaniósł lekarzowi i po dwóch dniach przyszedł po diagnozę. A brzmiała ona następująco: 
- Córka jest w ciąży, żona ma kochanka, olej w pańskim samochodzie nadaje się tylko do wymiany a pan niech przestanie walić konia w wannie to nie będzie pana bolał łokieć... 
 
- Dzień dobry, panie doktorze, jestem Napoleon Bonaparte.. 
- I uważa pan, że coś jest z panem nie w porządku? 
- Ależ ze mną jest wszystko w porządku, gorzej z moją żoną. Ona twierdzi, że nazywa się Kowalska... 
 
Przychodzi facet do lekarza i chce dostać zwolnienie z pracy. Lekarz mu na to, że nie może mu dać zwolnienia, bo nie ma ku temu żadnego powodu. Pacjent jest zdrowy i koniec. No wiec facet wyszedł z gabinetu i jak się w poczekalni zatoczył, tak runął na podłogę i umarł na miejscu. Lekarz wychodzi, patrzy co się stało i mówi do pacjentów: 
- No widzicie?! Miałem rację... tak mu się pracować nie chciało, że wolał umrzeć niż iść do roboty! 
 
- Panie doktorze, codziennie rano oddaje mocz o 5 rano. 
- W pana wieku to bardzo dobrze. 
- Ale ja się budzę o 7! 
 
- Panie doktorze! Stoję u wrót śmierci! 
- Spokojnie. Zaraz pana przeprowadzę. 
 
- Dostaniesz, jak będziesz grzeczny - mówi chirurg przed operacją. 
- Do kogo pan to mówi, doktorze? - pyta się pacjent. 
- Do tego kota, który siedzi pod krzesłem. 
 
Przychodzi facet do lekarza i mówi: 
- Ugryzły mnie dwa psy. 
- A szczepione były? 
- Tak, dupami... 
 
Urodziło się facetowi dziecko.. rozentuzjazmowany facet w poczekalni wypada na lekarza który odbierał poród: 
Facet: - panie doktorze jak tam dziecko chłopczyk czy dziewczynka?!!
Doktor: - no wie pan w zasadzie wszystko jest w porządku jest tylko mały problem.. dziecko nie ma rączek i nóżek.. 
F: - to nic, ważne że jest! ale poza tym jak tam. Niech pan opowiada!! 
D: - no dobrze tylko jest jeszcze mały problem: dziecko nie ma tułowia.. 
F: - ale to nic, to nic, ale poza tym jak przebiegał poród jak było..!! 
D: - w porządku ale mamy mały problemik: ono nie ma głowy TO JEST UCHO... 
F: - to nic, to nic, ale poza tym jak się czuje Jak się odbył poród niechże pan opowiada.. 
D: - wie pan, wszystko dobrze, ale mamy jeszcze jeden problem.. 
To ucho nie słyszy! 
 
Przychodzi facet do lekarza z sinym jednym jądrem. 
- Panie doktorze co mi jest? 
Lekarz zbadał go i wydal diagnozę: 
- To rak, trzeba jak najszybciej amputować. 
Operacja odbyła się, jednak po niedługim czasie ten sam facet przychodzi do lekarza. 
- Panie doktorze ja się boje mam sine drugie jądro i członka...  
- No tak złośliwa odmiana trzeba natychmiast amputować. 
Podobnie jakiś czas po wyjściu ze szpitala ten sam facet zgłasza się do lekarza: 
- Panie doktorze, ja mam sine całe podbrzusze. 
Lekarz zbadał go dokładnie po czym powiedział: 
- Mam dla pana dobra wiadomość, to nie rak to jeansy panu farbują... 
 
Przychodzi facet do lekarza i mówi: 
- Panie doktorze jądra mnie bolą. 
- Jak mówicie? 
- Nie, jak się pierdolę. 
 
Lekarz do pacjenta: 
- Jeśli idzie o pański czerwony nos, to jedyna rada jest rzucenie picia wódki. Niech pan spróbuje przez rok pić tylko mleko. 
- Próbowałem panie doktorze, to nie pomaga. 
- A kiedy pan próbował? 
- No, zaraz po urodzeniu. 
 
Przychodzi facet do lekarza. Wyjmuje swój „interes” cały poobijany, spuchnięty, zakrwawiony. 
Lekarz się pyta: 
- Jezus Maria, kto pana tak urządził? 
- Ja sam. 
- Czemu? i jak? 
- Bo jestem masochistą normalnie, kładę interes na kowadle i wale ile sił młotkiem. 
- A kiedy ma pan w tym przyjemność? 
- Jak nie trafię. 
 
Przychodzi dyrektor dużego przedsiębiorstwa do lekarza: 
- Panie doktorze posiniało mi podbrzusze. 
- Pokazać... Hmmm...Niech pan powie sekretarce żeby przestała się podcierać kalką. 
U lekarza: 
- Panie doktorze, podejrzewam, że jestem lesbijka - zwierza się pacjent. 
- Pan... lesbijką?! - dziwi się seksuolog. - A jak to się objawia? 
- Dookoła mnie tylu wspaniałych mężczyzn, a mnie nie wiadomo dlaczego ciągnie do kobiet. 
 
Przychodzi facet do lekarza. 
- Panie doktorze, ostatnio dzieje się ze mną cos niedobrego. Mam czerwone genitalia i bardzo mnie one swędzą. 
- Czy ma pan żonę? 
- Tak. 
- Czy pan z nią współżyje? 
- Tak. 
- Jak często?
- Po każdym posiłku, w soboty i niedziele częściej. 
- A kontakty z innymi kobietami? 
- Tez. Po kilka razy dziennie z sąsiadką i koleżanką z pracy. 
- Pana kłopoty wynikają ze zbyt intensywnego życia seksualnego oraz częstych zmian partnerek... 
- Dzięki Bogu, bo już myślałem, że to od onanizowania się... 
 
Przychodzi starszy goscio do lekarza i mówi: 
- Panie doktorze. Jestem wprawdzie trochę podstarzały, ale chciałbym jeszcze mieć dziecko. 
Lekarz na to: 
- To nic dziwnego, zdarzały się już takie przypadki, ale żeby być pewnym musimy zbadać pana nasienie. Proszę tu jest słoiczek (podaje mu małego Twist-off'a), pójdzie pan za ten parawan i zrobi co trzeba. 
Dziadek wybrał się za parawan. Po chwili słychać ciche pojękiwania, z czasem zmieniające się w jakieś niesamowite odgłosy wysiłku, parawan zaczyna się niebezpiecznie chwiać. Nagle wszystko cichnie. Gościo wychodzi zza parawanu. Wygląda jak obraz nędzy i rozpaczy. Mówi: 
- Panie doktorze. Próbowałem prawą ręką, próbowałem lewą ręką i za cholerę nie mogę odkręcić tego słoika. 
 
Przychodzi facet do lekarza. 
- Panie doktorze, moja baba wpadła do szamba. 
- Niech się pan uspokoi - pociesza go lekarz. Na pewno się z tego wyliże! 
 
Przychodzi facet do lekarza. 
- Panie doktorze, sikam alkoholem. 
- Dziwne - mówi lekarz biorąc do ręki szklaneczkę. - Proszę tu nasikać. 
Po chwili lekarz wącha napełnioną szklaneczkę i stwierdziwszy, że pachnie alkoholem wypija jej zawartość. 
- Nieprawdopodobne! Prawdziwy alkohol! Spróbujmy jeszcze raz! 
Po raz drugi szklaneczka napełnia się, a lekarz wypija jej zawartość. 
- Wie pan co? No to na trzecia nóżkę! 
Facet: 
- O, nie! Tym razem, to już z gwinta! 
 
Z drzwi gabinetu lekarskiego wypada facet kopnięty przez zdenerwowanego lekarza. 
- Następny proszę! 
- Pan doktor chyba dziś nie w humorze. Może przyjdę jutro... 
- Och, nie! Po prostu tamten facet, którego od dziesięciu lat leczę na żółtaczkę dopiero dziś powiedział, że jest Chińczykiem. 
 
Pacjent radzi się lekarza co zrobić, aby pozbyć się tasiemca. 
- Proszę przez tydzień jeść ciastka i popijać je mlekiem. 
Po tygodniu pacjent wraca. 
- Panie doktorze, nie pomogło. 
- Niech pan pije samo mleko! 
Chory zrobił, jak mu radził lekarz, a tu na drugi dzień tasiemiec wychodzi i pyta: 
- A ciacho gdzie? 
 
Zgryźliwy lekarz ślepy na jedno oko, pytał chorego: 
- Jak się masz? 
Chory odpowiedział: 
-Jak widzisz! 
A lekarz: 
- Jeśli tak się masz, jak ja widzę, to już do połowy umarłeś! 
 
Lekarz rysuje pacjentowi trójkąt i pyta się pacjenta, czym mu się to kojarzy: 
- Z gołą babą - odpowiada pacjent. 
Lekarz rysuje kwadrat: 
- Z gołą babą. 
Dalej następuje okrąg, sześciokąt, itp. - odpowiedz nieodmiennie brzmi: 
- Z gołą babą. 
- Panie pan jest zboczony!!! - woła lekarz. 
- Tak?? A kto mi te wszystkie świństwa rysował? 
 
Przychodzi facet do lekarza: 
- Panie doktorze, brzuch mnie boli... 
- Dam panu 3 czopki, na rano, południe i wieczór... 
Wrócił gościu do domu i myśli: 
„Wezmę od razu 3, to szybciej będę zdrowy”, po czym łyknął wszystkie. 
Następnego dnia facet z ciężkim bólem brzucha przychodzi do lekarza: 
- Panie doktorze, boli mnie jeszcze bardziej... 
- Dam panu 2 silniejsze czopki, jeden na rano, drugi na wieczór... 
Wrócił gościu do domu i znowu łyknął oba... 
Następnego dnia faceta w stanie ciężkim przywiozło do lekarza pogotowie. 
- Tym razem dam panu supersilny czopek do użycia po południu. 
Gostek nie mógł już wytrzymać, wiec łyknął czopek zaraz po powrocie do domu. 
Następnego dnia faceta w szpitalu odwiedza wkurzony lekarz: 
- Panie, łykałeś pan te czopki czy co? 
- Nie! W dupę sobie wsadzałem! 
 
Przychodzi komputer do lekarza. 
-Co z panem? 
-A miga mi tu coś. 
 
U lekarza: 
- Panie doktorze, czy wyleczy mnie pan z bezsenności? 
- Tak, ale najpierw trzeba ustalić i zlikwidować przyczynę. 
- Lepiej nie. Żona jest bardzo przywiązana do naszego dziecka. 
 
Przychodzi facet do lekarza i mówi: 
- Panie doktorze urwało mi jądra, niech pan mi przeszczepi inne. 
- No wie pan, mogę to zrobić, ale jest pewien problem bo mamy w magazynie tylko dwa, jedno drewniane a drugie metalowe. Dezeli panu tak bardzo zależy to możemy, na pana odpowiedzialność, je wszczepić. 
- Dobrze lepsze takie niż żadne. 
Lekarz zrobił operację i kazał przyjść facetowi za 5 lat do kontroli. 
Po pięciu latach: 
- Zadowolony jest pan? 
- Owszem mam nawet dwóch synów, jeden Pinokio a drugi Terminator.
 
List zrozpaczonej kobiety do seksuologa: 
Panie doktorze, zupełnie nie wiem już, co robić. Mój mąż jest nadpobudliwy seksualnie, a przy tym niezmordowany. Bierze mnie bez przerwy, kiedy tylko się odwrócę. Nawet gdy gotuje obiad czy zmywam, nie mam chwili spokoju. Panie doktorze proszę mi pomoc, jestem już u kresu sil. 
P.S. Przepraszam, że tak niewyraźnie piszę. 
 
Fredek leży ciężko chory. W odwiedziny przychodzi kolega Hipek i zastaje żonę załamaną, zalaną łzami. 
- Ach, panie Hipolicie, Fredek leży w agonii, doktorzy nie mają żadnej nadziei. 
- Czy bardzo cierpi? 
- Fizycznie nie, ale moralnie cierpi jak skazaniec. 
Wie, że jest ciężko chory i boi się panicznie śmierci. Pan mógłby podnieść go nieco na duchu. 
- Dobrze spróbuję. 
Hipek otwiera drzwi do pokoju chorego i tubalnie wola: 
- Serwus, Fredek! Umrzemy sobie, co? 
 
Młody lekarz przechwala się przed kolegą inżynierem: 
- Lekarz to wspaniały zawód! Mogę sobie rozebrać młodą dziewczynę, oglądać ją, obmacywać, i jeszcze za to wystawiam rachunek jej mężowi... 
 
U dentysty w fotelu siedzi przerażony mężczyzna:
- Panie doktorze, jeszcze jedno pytanie. Czy na pewno potrafi pan bezboleśnie wyrwać zęba? 
- No, nie zawsze. Tydzień temu, na przykład, podczas wyrywania zwichnąłem sobie rękę.  
 
Pacjent w szpitalu do pielęgniarki: 
- Ale to lekarstwo ni dobre. Obrzydliwość! 
- To nie lekarstwo. To obiad. 
 
Szpital psychiatryczny. Ordynator oprowadza młodego psychiatrę po oddziale: 
- Tutaj jest sala Napoleonów, a tutaj - mechaników samochodowych... 
- A gdzie oni są? Nikogo nie widzę. 
- Leżą pod łóżkami i naprawiają... 
 
Do wychodzącego z sali operacyjnej lekarza podbiega zdenerwowana żona pacjenta. 
- I jak, panie doktorze, udała się operacja? 
- Operacja? Myślałem, że to była sekcja zwłok. 
 
W sali operacyjnej pielęgniarka zwraca się do lekarza: 
- Panie doktorze, to już trzeci stół operacyjny, który pan zniszczył w tym miesiącu. Proszę nie ciąć tak głęboko. 
 
Lekarz wchodzi na oddział anemików. 
- Cześć orły, sokoły! 
- Dlaaaczegoooo pan doktor taaak dooo nas móóówi? 
- A kto wczoraj latał pod sufitem, jak siostra przełożona włączyła wentylator? 
 
- Panie doktorze, mam już 85 lat, a ciągle uganiam się za młodymi dziewczynami... 
- No cóż, gratuluję panu. 
- Tylko po jaka cholerę ja to robię? 
 
- Co można zdjąć z pielęgniarki pracującej na nocnym dyżurze? 
- Lekarza pracującego na nocnym dyżurze. 
 
Orkiestra symfoniczna gra V symfonię Beethovena. Nagle rozlega się donośny głos:
- Czy na sali jest doktor? 
-.....
- Pytam się, czy na sali jest doktor? 
-.....
- Ludzie, czy nie słyszycie, pytam się czy na sali jest doktor? 
Orkiestra umilkła. W pierwszym rzędzie podnosi się mężczyzna i mówi: 
- Ja jestem lekarzem o co chodzi? 
- Fajnie grają, doktorku, nieprawdaż? 
 
Po jakiejś poważnej operacji żołądka przywieźli faceta do sali pooperacyjnej. Kiedy się ocknął, usłyszał, jak dwaj współleżący dzielą się swoimi doświadczeniami z poprzednich operacji: 
„Kiedy mnie kroili po raz pierwszy, pielęgniarka zapomniała przed zaszyciem wyjąć mi z brzucha z pół kilo narzędzi. Kiedy się zorientowali, było za późno. Kiedy mnie znów pokroili, tym razem, żeby mnie uwolnić od tego złomu, lekarz, niechcący, zostawił w środku zapalniczkę”. 
Drugi na to: „To jeszcze nic, kiedy mnie ostatnio operowali, instrumentariuszce zginęły gdzieś okulary. Jak się okazało - były zaszyte we mnie”. 
I tak sobie opowiadają, a świeżo przywieziony delikwent blednie coraz bardziej. W pewnej chwili otwierają się drzwi i wchodzi chirurg, który przed chwila robił mu operacje: „Przepraszam Panów, czy któryś z Panów nie widział przypadkiem mojego parasola?” 
 
W pogotowiu ratunkowym dzwoni telefon: 
- Panie doktorze, proszę przyjechać, nasz 3-letni synek połknął korkociąg... 
- Zaraz będę. A co państwo zrobili do tej pory? 
- Flachę otworzyliśmy śrubokrętem... 
 
Przez park przynależący do domu wariatów idzie ordynator i spostrzega pacjenta siedzącego na ławce i walącego się kamieniem w głowę... 
- Co robisz??? 
- Narkotyzuje się!!! 
Idzie wiec dalej, a tam kolejny wariat siedzi i tłucze w swoja głowę dwoma kamieniami... 
- Co robisz??? 
- biorę podwójną dawkę dzisiejszej działki... 
Poszedł ordynator dalej wzruszając ramionami, a tu patrzy, a na kupie kamieni siedzi trzeci wariat i rozgląda się wokół... 
- A Ty co robisz???? 
- Sprzedaje narkotyki.... 
 
- Panie doktorze, proszę mi powiedzieć, ile będę żył? 
- Ile ma pan lat? 
- Trzydzieści pięć. 
- Pije pan? 
- Nie. 
- Pali pan? 
- Nie. 
- A kobitki pan używa? 
- Nie. 
- Panie, to po diabła chcesz pan jeszcze dłużej żyć?! 
 
Lekarz w szpitalu psychiatrycznym bada trzech swoich pacjentów. 
- Ile jest dwa razy dwa? - pyta pierwszego. 
- Piec tysięcy - pada odpowiedz. 
- Ile jest dwa razy dwa? - pyta drugiego. 
- Piątek - odpowiada chory. 
- Ile jest dwa razy dwa? - pyta zupełnie zrezygnowany trzeciego pacjenta. 
- Cztery. 
- Świetnie! - wykrzykuje uradowany lekarz. - Proszę powiedzieć, w jaki sposób uzyskał pan ten wynik? 
- To proste - odpowiada chory. - Podzieliłem piec tysięcy przez piątek. 
 
- Dlaczego wypisujesz do domu tego pacjenta spod ósemki - pyta psychiatra psychiatry. 
- Bo on już jest wyleczony! Wczoraj wyciągnął z basenu innego pacjenta który się topił! 
- Tak, ale potem go powiesił żeby wysechł! 
 
Pacjenta uśpiono do operacji. Gdy obudził się, spostrzegł zdziwiony, że chirurg bardzo się postarzał i ma długą siwą brodę. 
- Coś nie w porządku, panie doktorze? Czy ja tak długo byłem nieprzytomny? 
- Ja nie jestem doktorem - odpowiada starzec - ja jestem Świętym Piotrem... 
 
W wiejskim ośrodku zdrowia: 
- Panie doktorze, niech pan coś poradzi. Mam już siedmioro dzieci, a mąż to się w ogóle nie zastanowi... 
- Niech pani kupi mężowi prezerwatywy. 
Po kilku miesiącach ta sama kobieta jest u lekarza. 
- Źle mi pan doradził. Znów jestem w ciąży! 
- A kupiła pani te prezerwatywy? 
- Mnie tam nie stać na takie wydatki. Sama mu zrobiłam. Na drutach... 
 
W pewnym szpitalu pracowały dwie siostry: stara i wyschnięta i młoda seksbomba. Razu pewnego do szpitala przywieziono marynarza w stanie ciężkim, ale przytomnego. Stara poszła go zbadać. Jak wróciła, mówi do młodej: 
- Wiesz, on jest okropnie wytatuowany. Ma nawet na fiucie. 
- Taak? A co ma na fiucie?. 
- ADAM. 
- CO? Idę sprawdził sama!. 
Poszła. Jak wróciła, to mówi: 
- Wcale nie ADAM, tylko AMSTERDAM! 
 
Przychodzi do lekarza matka z synkiem, który ma wysypkę alergiczna. Lekarz usiłuje dociec przyczyny tego uczulenia: 
- Może ta wysypka jest po winogronach? 
- Nie! 
- A może po bananach? 
- Nie! 
- A może po jajkach? 
- Nie, tylko po rękach i po nogach! 
 
Do lekarza przychodzi facet z trzęsącymi się rękami. Lekarz pyta: 
- Czy pan dużo pije? 
- Nie bardzo. Większość mi się wylewa. 
 
- Panie doktorze! Czy taka operacja jest niebezpieczna? 
- O tak! Na piec udaje się tylko jedna. 
- Ojej! 
- Niech się pan nie boi. Czterej pańscy poprzednicy są już w grobie. 
 
W czasie stosunku siostra dyżurna mówi do lekarza dyżurnego: 
- Panie doktorze, pan to chyba jest anestezjolog! 
- Zgadza się, skąd pani to wie? - odparł lekarz. 
Na to siostra: 
- Bo nic nie czuje! 
 
Do seksuologa przychodzi pacjent. 
- Panie doktorze, mam interes jak niemowlę. 
- To chyba niemożliwe, niech pan zdejmie spodnie. 
Facet miał racje. 3 kilogramy, 45 cm długości. 
 
- Czy macie jakieś życzenie?- pyta lekarz chorego szeregowca w szpitalu podczas obchodu. 
- Tak, chciałbym zamienić się na łóżko z tamtym pacjentem. 
- A to niby z jakiego powodu? 
- Bo on leży bliżej drzwi i pielęgniarka najpierw jemu smaruje hemoroidy, a potem mnie tym samym pędzlem gardło! 
 
Zaniepokojona pielęgniarka pyta się lekarza: 
- Panie doktorze, zauważyłam że co dziesiątego noworodka bije pan mocno po głowie. Przecież to może zaszkodzić im na rozum... 
- Robię to, bo ciągle słyszę, że w policji brakuje ludzi... 
 
Leży Rusek w szpitalu, i woła do siostry: 
- Siestra, siestra pamieszajtie mnie jajca! 
- Rusek zboczeniec!!! 
Na drugi dzień: 
- Siestra, siestra, pamieszajtie mnie jajca! 
- Rusek zboczeniec!!! 
Na trzeci dzień: 
- Siestra, siestra, pamieszajtie mnie jajca. 
Siostra ściągnęła Ruskowi spodnie, i zrobiła co chciał. 
- Siestra świntuch, toż ja chciał kogiel-mogiel....... 
 
Przychodzi kaszlący facet do lekarza. 
- Dużo pan pali, prawda? - pyta lekarz. 
- I co z tego? 
- Palenie skraca życie! 
- Bzdura. Starożytni Grecy nie znali tytoniu i wymarli co do jednego! 
 
- Nie rozumiem, dlaczego mam panu zapisać środki nasenne, skoro pól nocy przesiaduje pan w barze... 
- To nie dla mnie, to dla mojej żony! 
 
- Panie doktorze, kiedy wyzdrowieje? 
- Nie wiem... Za miesiąc, może dwa - jak pan Bóg pozwoli. 
- A Jak nie pozwoli?? 
 
Psychiatra do swojego asystenta: 
- Jak czuje się chory, który podawał się za Ludwika XV? 
- Już lepiej. Teraz twierdzi, że jest Ludwikiem XIV. 
 
- Halo, mówi Kowalski. Panie doktorze, proszę natychmiast przyjechać, ponieważ moja żona ma ostry atak wyrostka robaczkowego! 
- Spokojnie panie Kowalski. Dwa lata temu osobiście wyciąłem pańskiej żonie wyrostek robaczkowy. Czy słyszał pan kiedyś, aby człowiekowi po raz drugi pojawił się wyrostek? 
- A czy pan słyszał doktorze, że u człowieka może się pojawić druga żona? 
 
- Dlaczego chirurg zawsze operuje w maseczce? 
- Żeby nie oblizywać skalpela. 
 
Do gabinetu ginekologicznego wchodzi młoda kobieta, w środku zastała dwóch mężczyzn w białych fartuchach. 
- Ja na badania! 
- Niech się pani rozbierze. 
Najpierw jeden z mężczyzn ja przebadał, a potem drugi. 
- I co? W porządku? - pyta pacjentka. 
- Nic złego nie zauważyliśmy, ale niech pani lepiej poczeka na lekarza, bo my tu tylko okna malujemy! 
 
Dermatolog wyjaśnia przyczyny łysienia... 
- Jeśli pacjent łysieje od czoła to od myślenia. 
- Jeśli od czubka głowy to od sexu. 
- Jeśli i tu i tu to od myślenia o seksie... 
 
- Panie doktorze, mój pies bardzo lubi biegać za samochodami... 
- Ależ proszę pana, wiele psów lubi gonić samochody. To chyba nie jest żaden problem. 
- Tak, ale mój pies dogania samochody, a potem je zakopuje w ogródku. 
 
Urodziło się dziecko geniusz, ledwo wyszło na świat i już podaje definicje matematyczne. Pytają go o pierwiastek z 4. Odpowiada, że 2. Pytają ile jest 45 * 23. Odpowiada że 1035. Lekarze stwierdzają że trzeba wyciąć lewą półkulę mózgu. Wycieli. Budzi się niemowlę i znowu: ile jest pierwiastek z 81. Odpowiada, że 9. Pytają ile jest 5 do kwadratu. Odpowiada że 25. Lekarze wycinają mu prawa półkulę mózgu. Niemowlak budzi się po operacji. Sypie tępymi oczkami na wszystkich i mówi po pewnym czasie: 
-         Dokumenciki do kontroli!  
 
 
  38054 odwiedzający  
 
=> Chcesz darmową stronę ? Kliknij tutaj! <=