Dzio-Dzio
  O hrabiach
 

O hrabiach

 

Hrabia do Jana:  
- Janie, idź podlej kwiaty w ogrodzie.  
- Ale przecież pada deszcz.  
- To weź parasol.  

 

Hrabia z Janem pojechali na polowanie. Po drodze na rozgrzewkę wypili strzemiennego. Widzą jelenia. Hrabia wypalił i nie trafił. No to wypili jeszcze raz. Znów widza jelenia. Hrabia znów wypalił i nie trafił. Znowu wypili. Jada dalej i widza jelenia.  
- Hrabio, może teraz ja spróbuję?  
- Dobrze Janie.  
Jan strzelił i jeleń padł.  
- Jak to zrobiłeś?  
- Trzeba celować w środek stada...  

 

Tym razem inny, młody, przystojny hrabia tańczy na balu. Wszystkie arystokratki niemal mdleją na jego widok, każda chciałaby choć raz z nim zatańczyć. Tańczą więc i tańczą, a hrabia cały czas milczy. W końcu jedna tancerka pyta się hrabiego:  
- Czemu hrabia taki milczący?  
A on na to:  
- O kurwa, ale fajnie tańczę!  

 

- Janie, drzwi do windy otwiera się w prawo czy w lewo?  
- W prawo, panie hrabio.  
- O cholera, znowu zjechałem na dół zsypem.  

 

- Janie - mówi hrabina do lokaja - hrabiego boli gardło. Proszę mu ukręcić ze dwa jajka...  
- AAAAuuuuaaaa!  

 

Hrabia czyta gazetę.  
- Janie, czy tramwaje jeżdżą po dachach?  
- No nie, panie hrabio, tramwaje jeżdżą po szynach na ziemi.  
- No to dlaczego tutaj napisali, że tramwaj zabił kominiarza?  

 

- Janie, w nocy miałem przypadkowy wytrysk nasienia!  
- Już zmieniam prześcieradło...  
- Baldachim, idioto!!!  

 

Hrabia po dłuższym pobycie za granicą wraca do swoich posiadłości. Na dworcu czeka na niego zaprzęg koni i wierny sługa Jan.  
- No i cóż tam zdarzyło się nowego we dworze podczas mojej nieobecności, Janie?  
- Nic nowego, Jaśnie Panie... No może tylko to, że Azorek zdechł.  
- Azorek?! Mój ulubiony pies? Jak to się stało?  
- Ano nażarł się końskiej padliny, to i zdechł.  
- A skąd we dworze końska padlina?  
- Konie się poparzyły, to zdechły.  
- Jak to konie się poparzyły???... Od czego?  
- Od ognia, Panie, jak się stajnia paliła.  
- A kto podpalił stajnię?  
- Nikt, od płonącego dworu się zajęła.  
- Na miłość boska, to i dwór spłonął? Jakim sposobem?  
- Ano po prostu. Świeczka przy trumnie teścia Pana hrabiego się przewróciła i firany się zajęły.   
- Och! A czemu mój teść umarł?  
- Bo Jaśnie Pani uciekła z tym oficerem, co się z nim od trzech lat spotykała.  
- Spotykała się od trzech lat?! To przecież nic nowego!  
- Właśnie mówiłem, Jaśnie Panie, że nie zdarzyło się nic nowego.  

 

- Janie! Wytrzyj kurze!  
- Tak jest, jaśnie panie. Której?  

 

Wchodzi hrabia do pokoju. Patrzy, a tam wielka kupa. Woła:  
- Janie!  
- Ja też nie!  

 

Hrabia:  
- Janie, czy u nas w ubikacji są dwa sznurki, czy jeden?  
- Jeden.  
- W takim razie znowu załatwiłem się pod zegarem.  

  

Hrabia wraca wcześniej z polowania. Jan staje na drodze do sypialni:  
- Panie hrabio, nie wolno! Pani hrabina przyjmuje kochanka.  
- Szabli!!!  
Porwał szablę ze ściany i wbiegł do sypialni. Słychać okrzyk. Po chwili hrabia się wychyla:  
- Janie, dla pana wacik, a dla pani korkociąg.  

 

Przyjechała Hrabina, no i Hrabia postanowił zrobić małe BARA-BARA.  
Przygotował kolację, zrobił nastrój i dzięki udanym zagrywkom taktycznym wylądowali w łóżku. Jan stanął za kandelabrem, a Hrabia pracuje. Pracuje, pracuje, ale Hrabina kręci nosem, że robi to nie tak jak trzeba. Rozeźlił się Hrabia i kombinuje inaczej. Ale Hrabinie to też nie w smak. W końcu Hrabia się wściekł. Wstaje i bierze kandelabr od Jana i każe Janowi zadowolić Hrabinę. Jan wskakuje i już po chwili Hrabina jęczy z rozkoszy. Na co Hrabia:  
- Widzisz, durniu, jak trzeba trzymać kandelabr?! Widzisz?!  

 

Janie!  
- Słucham Pana.  
- Czy możesz przysunąć tu fortepian?  
- Tak, Panie. Będzie Pan grał?  
- Nie, ale zostawiłem tam cygaro.  

 

Rankiem, po hucznej zabawie:
- Janie!  
- Tak?  
- Czy u mnie w samochodzie drzwi otwierają się do góry?  
- Nie...  
- Cholera, znów przywieźli mnie w bagażniku...  

 

- Janie!  
- Tak, Panie?  
- Kto wysiusiał na śniegu: Wesołego Alleluja Panu Hrabiemu?  
- Ja, Panie.  
- Przecież nie umiesz pisać!  
- Ale Pani Hrabina mnie prowadziła...  

 

Podczas gry hrabiego na fortepianie wchodzi lokaj i mówi:  
- Jak pan hrabia ślicznie gra! (z entuzjazmem)  
- Eee, tak se tylko popierdalam .  
- Jak pan hrabia się brzydko wyraża! (z oburzeniem)  
- Ale za to ślicznie gram!!!  

 

Hrabia, słynny gawędziarz opowiada wśród grona przyjaciół jedna ze swoich licznych przygód.  
- Sarna, którą upolowałem była wielka i ciężka, wokół nikogo nie było, więc musiałem sam sobie z nią poradzić. Zarzuciłem jedna nogę sarny na lewe ramię, drugą na prawe...  
W tym momencie hrabia został odwołany przez służącego do pilnego telefonu. Po chwili wraca i pyta:  
- Na czym to ja skończyłem?  
- Jedna noga na prawe ramię, druga noga na lewe ramię... - podpowiada chór przyjaciół.  
- A, już wiem - przypomina sobie hrabia - ach te Rosjanki, cóż to były za kobiety!!!  

 

- Janie... czy cytryna ma nóżki?  
- Nie, Panie...  
- O cholera, znowu wycisnąłem kanarka do herbaty...  

 

Leży hrabia z hrabiną w łóżku. Nagle dzwoni na Jana:  
- Janie, podaj mi prezerwatywę!  
Jan przynosi prezerwatywę na złotej tacy i podaje hrabiemu.  
- Nie te, durrrniu! Tę z herbem!  

 

Hrabia ma jechać na wojnę.  
- Janie, masz tu klucz do pasa cnoty hrabiny. Pilnuj klucza i hrabiny!  
- Dobrze hrabio.  
Hrabia pojechał. Po dziesięciu minutach dogania go Jan:   
- Hrabio, nie pasuje!  

 

Hrabina do spotkanego na ulicy żebraka:  
- Biedny człowieku, masz tu pół funta. Mój Boże, to musi być straszne być bezdomnym nędzarzem! Ale chyba jeszcze gorzej być ślepcem!  
- Ma pani rację. Kiedy byłem ślepcem, ludzie zawsze rzucali mi fałszywe monety.  

Hrabia został ambasadorem Polski w Londynie. Dwa lata później baronowa pyta go:  
- Czy dużo trudności sprawia panu hrabiemu język angielski?  
- Mnie - nie. Anglikom - tak.   

 

 

 powrót do wyboru kategorii

 
  37928 odwiedzający  
 
=> Chcesz darmową stronę ? Kliknij tutaj! <=